O przymusie dobrego samopoczucia

/
3 Komentarzy
Na pytanie : "Jak się masz? "  wypada odpowiedzieć: "Dobrze", "Ok", "Może być". W pewnym sensie czujemy się niewolnikami dobrego samopoczucia i chociaż namawiam tutaj do pozytywnego i radosnego życia, to uwiódł mnie ostatnio artykuł z angielskiego "Red" 10/2009.: "Czemu nie umiemy po prostu być".
"Wszyscy mamy gorsze i lepsze dni, ale rzadko akceptujemy fakt, że czujemy się zwyczajnie kiepsko. Złamanie mitu szczęśliwości panującej 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, jest pierwszym krokiem do zdobycia równowagi "- mówi Ariel Leve.
"Wszystko zaczyna się od trzech prostych słów: "jak się masz?". Nigdy nie wiem, jak odpowiedzieć. To pytanie zawiera bardzo duży ładunek emocjonalny, a jest zadawane w ciągu dnia wiele razy, często bez najmniejszego zainteresowania rzeczową i szczerą odpowiedzią.  Zdarza mi się, że prawdziwa odpowiedź, wywołuje w pytającym konsternację i powoduje niezręczna.. ciszę.
Oto przykład: Kilka tygodni temu spotkałem na ulicy znajomego, który standardowo zapytał mnie: "How are you?". Zastanowiłem się chwilę, i odpowiedziałem, że " Nie wiem" . Znajomy zmienił się na twarzy i wyglądał na bardzo zmieszanego. Dopiero moje : "Jestem pewien, że wszystko jest ok"  zatrzymało narastające wokół nas napięcie i mogliśmy zająć się dalszą niezobowiązującą rozmową.
Wydaje się więc, że może nie jest koniecznością bycie szczęśliwym, ale niezbędnie trzeba udawać i okazywać innym ludziom swój stan spełnienia i zadowolenia, po to żeby nie wprawiać ich w zakłopotanie. (...)
Stan, który jedna osoba określa jako "ok"  może być dla kogoś innego prawdziwym piekłem. (...) Szczęście jest koncepcją ulotną i różną dla każdego. Zarabiać duże pieniądze, być zajętym, mieć wielu przyjaciół, bujne życie towarzyskie, być uczestnikiem bardziej niż obserwatorem, to przeważnie dobry punkt startowy. Problem pojawia się, kiedy musimy zwolnić i oceniamy to co czujemy, stwierdzając , że jesteśmy nieusatysfakcjonowani. Ale czy taki stan również nie jest czymś zwyczajnym i normalnym? Wydaje się, że powinien być, ponieważ pomaga nam zadać sobie niezbędne pytania i szukać odpowiedzi, które mogą nam pomóc dokonać właściwych wyborów i sprawić, że życie będzie bardziej satysfakcjonujące. Problemem jest przyznać się przed sobą i powiedzieć : "Nie jestem pewien czy jestem w tej chwili szczęśliwy, ale to mi nie przeszkadza, mogę z tym żyć".
Czemu powinniśmy się czuć źle z powodu faktu, że nie jesteśmy na samym szczycie świata? Zawsze mówię moim znajomym, że nie ma nic złego w tym, że czasem czują się kiepsko -  nie ma nic gorszego niż czuć się źle, z powodu tego, że tak właśnie się czuję. Taki stan nie jest objawem słabości, ani powodem do zamartwiania się. (...) Kto powiedział , że musimy być wiecznie zadowoleni i szczęśliwi? Czasami, wystarczy przecież po prostu być."


Zobacz również

3 komentarze:



  1. A ja mam zupełnie odmienne zdanie: w Polsce mitu szczęśliwości absolutnie nie ma!
    Kto na pytanie "Jak się masz" odpowiada, ze dobrze albo że jest zadowolony...? Raczej jest całkiem przeciwnie...
    To, o czym piszesz, to raczej charakterystyczne dla Stanów, chociaż u nich przy kryzysie też się trochę zmieniło.

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/01/08 17:56:48

    OdpowiedzUsuń


  2. Sowo,
    Ja przeważnie tak mówię:) Ty nie??
    Równie często , słyszę też właśnie takie odpowiedzi, okraszone na końcu małym słówkiem "ale.."
    W Polsce nie ma mitu absolutnej szczęśliwości - masz rację, ale pojawił się mit wiecznego sukcesu i radzenia sobie ze wszystkim: nawet z samym sobą, zawsze , wszędzie i bez wyjątków. Narzekamy, to prawda, ale coraz rzadziej słyszę odpowiedzi:
    "wiesz, lepiej nie mówić, szkoda gadać". Pojawił się i nad Wisłą, przymus bycia cool, zaradnym, zawsze pozbieranym, gotowym na wyzwania, nowe przygody itp. Takimi ludzmi chcemy się otaczać i coraz więcej osób o tym wie, więc próbuje się do tego wzorca dopasować. Nie wypada już chyba "wieszać wron na własnym płocie" i opowiadać jak to nam się nie wiedzie na wszystkich frontach...
    Daleko nam jeszcze do stanów, ale coraz trudniej czasami sobie odpuścić i "po prostu być". I o tym chciałam tu napisać:)

    napisał: 2010/01/08 20:38:09

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem, zapomniałam, że dzieli nas prawie 20 lat... obracasz się pewnie wśród innych ludzi niż ja...
    W każdym razie moje doświadczenie jest takie, że wszystko ma swoją cenę, więc i odpuszczenie sobie też... pytanie czy chce się ją ponieść...
    Mit absolutnej szczęśliwości czy sukcesu to są tylko mity.... dobrze jest o tym pamiętać..
    Pozdrawiam:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/01/08 21:06:34

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)