O prawdziwej radości i smutku ukrytym pod wirującą sukienką

/
3 Komentarzy
Manufaktura Radości -  przyszła mi do głowy , któregoś jesiennego popołudnia, kiedy myślałam o tym jak fajne i czułe potrafi być dla nas czasami życie. Może naiwnie, ale jednak wierzę, że jak w prawdziwej fabryce - w manufakturze losu, tworzymy nasze dni, wpływamy na świat, na ludzi, że kształtujemy jak szkatułkę to co mamy w środku, zbieramy skarby, obdarzamy nimi, kolekcjonujemy dobre wspomnienia i ciepłe chwile.
Prawdziwa radość to taki stan, w którym nasze serce i umysł są spokojne, trzymamy się w pionie, sprawia nam przyjemność bycie i czynienie, wstajemy rano z nadzieją i kładziemy się spać z poczuciem dobrze przeżytego dnia. Nie tracimy czasu na zmartwienia, na płoche myśli, nie oglądamy się za siebie, nie pozwalamy wciągać na scenę głupim i nieodpowiedzialnym ludziom, nie gramy w niczyim spektaklu - nieswojej roli. Czym jest Smutek? Wystarczy z powyższego zdania wykreślić słówko NIE.
W tym wszystkim jest jednak pułapka, z której zdałam sobie wczoraj sprawę. Nastawiony na optymizm i radość umysł, czasami maskuje i przykrywa pod pozorną wesołością coś co również jest naturalne: zniechęcenie, smutek, ból. Wchodzimy wtedy w ten stan, ale tak naprawdę próbujemy go oszukać: zatańczyć, schować, ukryć pod wirującą sukienką. Zaczyna się coś bardzo niebezpiecznego i zdradliwego: taniec na krawędzi, uśmiech, który staje się maską, radość utopiona w smutku.
We wszystkim można się zatracić: także w pozytywnym patrzeniu na świat. Granice te przekracza się często niepostrzeżenie, siebie samego jest jeszcze łatwiej oszukać niż kogoś innego.
Remedium?  Akceptacja, pozytywne ale trzeźwe spojrzenie, skupienie się na sprawach ważnych, pomijanie drobnostek, uczciwe rozmowy z innymi , ale chyba głównie z sobą.
Kiedy byłam młodsza, często wpadałam z górki w dołki, na szczęście z wiekiem teren się wyrównał -  żyję może nie w chmurach, nie na nizinach - chodzę po świecie, z którego widać pogodne niebo i łagodne pagórki.
Nie "zatańczajcie" swojego smutku, nie wirujcie w opętanym tańcu i kolorowych kokardach. Lepiej go przeżyjcie, rozłóżcie na czynniki pierwsze, opatrzcie, zamknijcie, zakończcie i wyjdźcie na spotkanie radości.
Zwykle sama wychodzi na przeciw.


Zobacz również

3 komentarze:

  1. Chciałabym Pani bardzo podziekować za Manufakturę Radości i wszystkie te piękne ulotne chwile i myśli, które Pani zapisała w tym blogu. zaczytuję się w nim od jakiegoś czasu i ciągle odnajduję coś inspirującego dla siebie. gorąco pozdrawiam!

    napisał: kaska.zbikowska 2010/01/13 17:28:57

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie dziękuję za miłe słowa:) Pozdrawiam i zapraszam :)

    napisał:2010/01/13 18:50:12

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego okreslam siebie jako sceptyczna optymistke :) Ania G

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)