"Niespętane ręce i stawanie na głowie"

/
0 Komentarzy
Jest już nowy numer "Zwierciadła"  -  jeszcze nie całkiem przez mnie  odkryty - z braku czasu i nadmiaru remontowych obowiązków. Narazie zachwyciłam się felietonem gościnnym reżyserki, Agnieszki Glińskiej, o jednej z nietypowych dzielnic Nowego Yorku: http://www.zwierciadlo.pl/index/felieton.html
Porównanie tego miejsca na rzecz Warszawy, którą znam i w której żyję, wychodzi bardzo niekorzystnie. Mam wrażenie, że u nas nie sposób się wyłączyć, bardzo trudno jest zrezygnować i wyciszyć komercyjne podszepty, uwierzyć, że "  Nasze Życie ma wartość samo w sobie, nie musimy stawać na głowie ani wykańczać się nerwowo, żeby coś udowodnić". Jeszcze ciężej niż osiągnać ten stan jest znaleźć zrozumienie i akceptację w otoczeniu. Bo przecież większość "staje na głowie" i tacy pionowi, we właściwej postawie wyglądamy doprawdy dziwnie..
Jest jeszcze jedno zdanie Agnieszki Glińskiej, które bardzo do mnie trafia, a dotyczy uwikłania i granic naszej wolności wobec świata i wszystkiego co nas otacza: " nie da się trzymać czegoś kurczowo i jednocześnie mieć niespętanych rąk". Nie da się. Chociaż bardzo byśmy chcieli, chociaż cały wielki świat namawia nas do pełnego zaangażowania we wszystko co robimy, do bycia idealnym partnerem, pracownikiem, rodzicem, do maksymalnej dbałości o finanse, rozwój osobisty, spełnienie itp. Więc trzymamy się kurczowo miliona spraw, jednocześnie najbardziej na świecie pragnąc wolności....
Refleksyjny nastrój mnie nie opuszcza - może to mój stan, może zima. Trzymajcie się ciepło:)


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)