"Być młodym" - recepta doskonała

/
5 Komentarzy
Dziś mam dla Was prawdziwą perełkę: odgrzebaną w szpargałach, przy noworocznych porządkach i planowaniu spraw, oraz myśleniu o życiu, o nowych ścieżkach i wyzwaniach. Także o przemijaniu, bo przecież z każdym rokiem fizycznie jesteśmy coraz starsi. Poniższy tekst dostałam na koniec szkolenia Gustav Kaser, czytałam go już wiele razy, ale zawsze tak samo mnie zachwyca i zapiera dech w piersiach. Jest stary, bardzo stary, a nie stracił nic ze swojej aktualności. Przeczytajcie koniecznie i stosujcie, chyba nie trzeba dodawać nic więcej:


"Być młodym"

"Młodość to nie tylko jedna z części naszego życia, ale także równowaga psychiczna; jest to wyraz woli, wyobraźni i uczucia. Pojęcie to oznacza także zwycięstwo odwagi nad tchórzostwem, pragnienie przygód, unikanie wygodnictwa.
Starzenie się nie polega na tym, że osiągamy pewien wiek, lecz na tym, że rezygnujemy ze swych ideałów. Lata odciskają się piętnem na naszej twarzy, utrata ideałów - na naszej duszy. Uprzedzenia, wątpliwości, obawy i utrata nadziei - to nasi wrogowie, którzy wciąż nas trzymają przy ziemi i jeszcze przed śmiercią przemieniają nas w proch.
Młodym jest ten, kto umie patrzeć i zachwycać się. Ten, kto jak małe dziecko pyta: co dalej? Ten, kto prowokuje wydarzenia i cieszy się z niespodzianek, które przygotowuje mu życie.
Człowiek jest tak młody, jak jego wiara i tak stary jak jego wątpliwości. Tak młody, jak jego wiara we własne siły. Tak młody, jak jego nadzieja. Tak stary, jak jego porażka.
Wy zostaniecie młodymi tak długo, jak długo będziecie zdolni do przyjmowania: przyjmowania piękna, dobra i wielkości, przyjmowania przekazów przyrody, dziedzictwa przodków i wyobrażeń ludzi współcześnie żyjących, przyjmowania wartości duchowych stworzonych przez kolejne generacje.
I gdyby się tak stało, że pewnego dnia wasze serce zostanie dotknięte pesymizmem i zarażone cynizmem, to niech wszyscy bogowie zmiłują się nad waszą duszą, duszą szarego, małego człowieka. "
Marek Aureliusz


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. no,no... poczytam to jeszcze nie raz. Pierwsza obietnica na nowy rok;):)

    napisał: zen.ona 2010/01/03 19:07:19

    OdpowiedzUsuń
  2. "Człowiek jest tak młody, jak jego wiara i tak stary jak jego wątpliwości"
    No i klops... bo co w takim razie z naszymi wątpliwościami...? Ktoś mi to wyjaśni?

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/01/04 07:30:59

    OdpowiedzUsuń
  3. Wątpliwości , jeśli masz przy tym wiarę są niczym - problem pojawia się kiedy wątpliwości są wszystkim i brakuje nadziei, kiedy wątpliwości wchodzą Ci na głowę i zasłaniają cały świat. Tak ja to rozumiem...

    napisał:2010/01/04 08:44:52

    OdpowiedzUsuń
  4. Sowa: a może chodzi o to, że: aby wierzyć, trzeba tę wiarę ciągle odświeżać, znajdować kolejny punkt dowodzący prawdziwości wiary (czy to w Absolut, czy w człowieka, czy w zwykłą sprawę) - a więc w poszukiwaniu dowodów, a może w ich wypróbowywaniu, dzięki wierze - działa się, jest się w ruchu, pobudza się, jest się gotowym do, nie boi się nowego.
    Wątpliwości zaś ma się te same od lat. Pojawiają się podparte potknięciem, czarną myślą i zatrzymują, hibernują rozwój, choć pozornie wymagają odpowiedzi, rozwiązania. Niczemu nie służą, jeśli dotykają ciągle tych samych spraw, męczą i przyprawiają o ból głowy, wycofanie czy rezygnację.

    napisał: zen.ona 2010/01/04 10:10:07

    OdpowiedzUsuń


  5. Wychodzi na to, że mówimy o innej wierze i innych wątpliwościach;)
    Mnie chodzi o to, że kiedyś dla mnie świat był czarno - biały i nie miałam wątpliwości jak mam żyć i jak mają żyć inni. Teraz mam wątpliwości i uważam to za plus;)
    To, co kiedyś nie miało dla mnie odcieni i traktowałam to kategorycznie, przestało takie być...
    Natomiast nie mam wątpliwości, że jestem ok (cokolwiek to znaczy) i zasługuję na najlepsze (też cokolwiek to znaczy):)

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/01/04 18:55:45

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)