Zaakceptować to, co jest

/
0 Komentarzy
Nie można być szczęśliwym i pogodzonym ze światem jeśli żyje się w permanentnej wojnie ze swoim ciałem. 
Bardzo wiele kobiet nie akceptuje siebie, skupia się na wzorze kobiecości, który narzucają wszechobecne media i cały "plastikowy" świat. 
Dla mnie, w walce  z kompleksami, decydujące było przeczytanie w książce Clarisy Pinkoli Estees "Biegnąca z wilkami", że ciało i każda jego część, jest po to aby spełniać określone funkcje. 
Biodra są miękką kołyską dla nowego życia. Dlatego często są szerokie, mają opływowy, zmysłowy kształt. Piersi mają karmić  niemowlę, mają być wrażliwe i czułe. Jeśli takie są, to to są dobre piersi, dobre biodra. Nie ma znaczenia kształt, wielkość i rozmiar.  Nogi mają podtrzymywać ciało, mają służyć do przemieszczania, nosić nas  po świecie. Tak samo ręce, stopy, dłonie, szyja, uszy itp.
Często słyszę narzekania na promowany w mediach wizerunek kobiety pięknej jak lalka Barbi. Zgrabnej, nierealnej, sztucznej. Nie mamy specjalnie wpływu na ten obraz, więc nie ma sensu się nim zajmować. Mamy za to możliwość akceptacji i miłości do swojego ciała. Niech objawi się to w szczególnej dbałości o nie, w trosce, radości z tego jakie jest. Oczywiście, że możemy nad nim pracować, upiększać, ale nie możemy go nieustannie karać za to, że nie przystaje do szablonu. 
Cieszmy się swoją odrębnością, akceptacją. Ciało odwdzięczy się z całą pewnością bo podobno najpiękniejsza kobieta to ta, pogodzona ze sobą.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)