O wymaganiach względem siebie

/
0 Komentarzy
Doszłam dziś do wniosku, że moje wymagania względem siebie samej czasami stoją jak mur na mojej drodze do zadowolenia i szczęścia. Miewam czasem takie dni, kiedy wszystko jest nie tak: nie tylko to co zrobiłam, ale także masa rzeczy,które zdaniem mojego wymagającego JA, powinny były być wykonane ,a pozostały w sferze planów.
- "Nie czepiaj się jej" - mówię sama do siebie. Potem idę na spacer, myślę o niczym, czasami zachodzę tak jak dziś do kościoła, z którego właśnie wychodzą ludzie, szukam mojej samotności, kontaktu z Bogiem i szukam SIEBIE.
Kiedy jestem dla siebie zbyt wymagająca, moja mała JA chowa się gdzieś głęboko i cicho siedzi. Bierze mnie na przeczekanie.  Przeczekuję więc swoje złe nastroje, zwątpienia, chandry, tak, takie też miewam, jak każdy, mimo, że to blog pozytywny. 
Moja droga do optymizmu i radości wiedzie czasami przez ciemny las. Słońce wschodzi i zachodzi, natura wspiera i obciąża. Zawsze jednak staram się mieć pod powiekami dobre wspomnienia, zawsze mam nadzieję. Głęboko oddycham i idę dalej -  przed siebie.
Dobrego wieczoru.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)