Nauczyć się... starzeć part. 1

/
0 Komentarzy
Wczoraj na blogu www.copowiemama.blox.pl Andromeda_mama pisała o kryzysie wieku średniego, o wewnętrznym smutku z powodu tego co było, a już nie wróci, nie zdarzy się, nie przeżyje itp. 
Czas leci, a wraz ze zmianami zewnętrznymi takim jak obrączka na palcu, inny człowiek u naszego boku, czy nowe życie w kołysce, zmienia się nasz punkt widzenia i możliwości. Z pewnymi sprawami należy się raz na zawsze pożegnać, pomachać im na odchodne łapką i iść swoja drogą dalej. No chyba, że ktoś lubi sobie pocierpieć, pomarudzić i "poniezgadzać się". Na krótką metę można, pewnie - bunt przecież bywa twórczy, ale na dłuższą nie polecam. Frustracja i niezgoda na to, że życie mija jest tak samo skuteczna i pomocna jak drewniana kładka, która ma zatrzymać wodospad. Do tego w pewnym momencie prowadzi do śmieszności. Panie w wieku balzakowskim noszą mini i różowe paznokcie, nie zauważając kpiących spojrzeń otoczenia, a panowie umawiają się z kobietami w wieku swoich córek, przeszczepiają sobie włosy i łykają dużo niebieskich tabletek na "młodość" i nie tylko;).
Temat ten, poruszało w zeszłym miesiącu francuskie "Psychologies", a całe dossier na ten temat było zatytułowane:" Dobrze się starzeć, tego można się nauczyć - od 30, 40 i 50 roku życia."


Dossier przeczytałam z dużym zainteresowaniem, ale aż do wczoraj nie miałam zamiaru pisać nic w tym temacie. Sama nie mam jeszcze 30 lat ( niedługo , to prawda ), nie mam też dziecka, które jeśli się pojawi, to postawi  z pewnością cezurę między dzieciństwem, młodością a dorosłością - więc nie myślałam  nigdy specjalnie o starzeniu. Nie dopada mnie smutek z powodu upływających lat, nie liczę zmarszczek, nie żałuję , że nie będę już nastolatką, bo relatywnie był to najtrudniejszy okres w moim życiu. Ale jednak, jeśli usiąść cicho i posiedzieć ze sobą i swoimi myślami, to okazuje się, że boję się trochę tej starości. Tego żegnania się z ciałem młodej dziewczyny, odpowiedzialności za nowe życie, utraty sprawności - w dalszej perspektywie, przemijania ze wszystkim co ze sobą niesie.
Dlatego temat poruszę, bo dochodzę do wniosku, że szczęśliwe życie, a do takiego Was chcę tu zachęcać, to także życie pogodzone. Z czasem i ze sobą.
Fragmenty zainspirowane i bezpośrednio tłumaczone z Dossier, będę umieszczać tu w kilku częściach.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)