"Jak tchnąć życie w swoje marzenia"- Alain Losier

/
3 Komentarzy
Znalazłam w moim ulubionym ostatnio piśmie zapowiedź książki kanadyjskiego pisarza i psychoterapeuty Alaina Losier o francuskim tytule:  „Comment donner la vie a vos reves”, czyli: „Jak tchnąć życie w swoje marzenia”.
Jako poszukująca marzycielka przetłumaczyłam dla siebie i dla Was fragmenty ze wstępu:

„Obfitość i pomyślność są normalną koleją rzeczy”


Sukces jest czymś zwykłym i normalnym. Nie ma przeważnie  na naszej drodze znaczących powodów aby go nie osiągnąć, jeśli tylko wiemy jak to zrobić. I jeśli w to wierzymy.
Popytajcie tych wokół Was, którym się udało. Dojdziecie do wniosku, że lubią oni to co robią  i oczekują sukcesu. To przekonanie wydaje się być kluczowe.
Ale jak uwierzyć od razu w swój sukces, kiedy wszystko naszym zdaniem jest jeszcze do zrobienia? I czy to wystarczy?
Aby stworzyć lepszy świat, należy najpierw zająć się sobą. Kiedy będziecie szczęśliwi, będziecie promienieć, będziecie w stanie pomagać ludziom dużo skuteczniej niż kiedy jesteście niezadowoleni i przez to będziecie wpływać na jakość waszego otoczenia i środowiska.
Aby zmienić siebie należy zacząć od początku i nauczyć się zadawać właściwe pytania: takie, które pozwalają nam posuwać się do przodu, które są skierowane na poszukiwanie rozwiązania, dzięki którym dowiadujemy się czego naprawdę chcemy i dokąd pragniemy dojść.  Jaki jest mój problem? Co chcę mieć w jego miejsce?
Następnie, możecie przygotować „Plan sytuacyjny”. Swoisty portret waszej aktualnej sytuacji. Pozwoli to Wam na dokładne określenie tego co macie i co możecie z tym zrobić. Trzeba również wyciągnąć lekcje z waszych porażek, oraz przekształcić je tak żeby móc ich użyć jako dźwigni do osiągnięcia i „podważenia” drzwi do sukcesu.
Zacznijcie od wypuszczenia z szuflad waszych pogrzebanych marzeń.  Tych, które z powodu wzroku innych ludzi pochowaliście głęboko, ale mimo to kiedy tylko o nich pomyślicie , delikatnie Was łaskoczą i domagają się uwagi.
Wyjmijcie je delikatnie, zdmuchnijcie kurz. Zajmijcie się nimi: będzie to oznaczało, że zaczęliście już zajmować się sobą.  I uważajcie na tych, którzy będą chcieli Wam wmówić, że to egoistyczne. Wziąć pod uwagę swoje pragnienia to oznacza, zacząć szanować siebie. I w przeciwieństwie do przyswojonych od świata  pomysłów i idei podjąć ryzyko bycia sobą. KROPKA.
Ten proces zajmie Wam trochę czasu, ale czyż nie jest wart zachodu??

Pewien mężczyzna na brzegu jeziora próbował złapać rybę.. gołymi rękoma.
Jakiś przechodzień zaintrygował się tym i podszedł do niego z uśmiechem.
- Dlaczego się śmiejesz? - zdenerwował się Rybak
- To z powodu Twojego sposobu łapania ryb- odpowiedział przechodzień.
-Pozwól mi, abym pokazał ci jak zrobić to prościej i łatwiej: wystarczy tylko zawiązać i zarzucić sieć. W ten sposób złapiesz dużo więcej ryb i zrobisz to szybciej!
Rybak, skoncentrowany i skupiony  na powierzchni wody słuchał tylko jednym uchem. Nawet nie  spojrzał na przechodnia tylko wymamrotał:
- Nie mam czasu, muszę łapać ryby.
* * *
Cokolwiek robicie, czytacie, nad czymkolwiek myślicie, zadawajcie sobie zawsze pytanie : czy to mi sprawia przyjemność? Oczywiście , nie będzie to możliwe przez całą dobę, 7  dni w tygodniu. Ale nie wolno o tym pytaniu zapominać, ponieważ to przyjemność jest najważniejszym wyznacznikiem tego co powinniśmy robić w życiu.

* * *
To przyjemność jest nasza drogą do sukcesu.  -  to już ode mnie nie od Pana Losier. Jestem jednak pewna, że zgodziłby się ze mną.
Książka niestety w Polsce niedostępna -  jak tylko zdobędę będę zamieszczać co ciekawsze cytaty i przemyślenia.




Zobacz również

3 komentarze:



  1. Dzisiaj do Ciebie trafiłam i czuję się jak u siebie:)
    "to przyjemność jest najważniejszym wyznacznikiem tego co powinniśmy robić w życiu."
    Przyjemność, nie obowiązek?;)
    Myślę, że nie jest to wcale takie oczywiste, nawet zaryzykowałabym twierdzenie, że to wywrotowa teza;)
    Co nie zmienia faktu, że się całkowicie z nią zgadzam:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2009/11/10 18:28:15

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemność. Wywrotowa nie wywrotowa, życie przeżyte w obowiązkach bez przyjemności jawi się być jakimś totalnym koszmarem. Uważam, że tylko prawdziwie kochając to co się robi można być naprawdę sobą i naprawdę spełnionym. Oczywiście, że życie nie składa się wyłącznie z tego co nam sprawia radość: ale ona powinna być takim kompasem, punktem do którego staramy się zbliżać, nawet jeśli z różnych życiowych powodów kręcimy się naokoło i zbaczamy bardzo, bardzo daleko z naszej drogi.
    Zapraszam więc do mnie częściej i pozdrawiam:)

    napisał: 2009/11/11 09:47:49

    OdpowiedzUsuń
  3. Poszłabym nawet dalej (sama od jakiegoś czasu w tym kierunku zmierzam), że wielką umiejętnością jest znajdywanie przyjemności w każdej czynności... wtedy obowiązek przestaje byś obowiązkiem;)
    Do tego przydaje się zasada bycia tu i teraz... mało popularna w tzw. cywilizowanym świecie, w którym ceni się raczej umiejętność wykonywania 15 czynności naraz...
    Czekam na dalsze fragmenty książki:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2009/11/11 14:11:24

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)