Zima zła

/
5 Komentarzy
Gratuluję dziś wszystkim , którym starczyło odwagi aby wyjść z domu. Można uznać, że wszyscy jesteśmy bohaterami i ta perspektywa w spojrzeniu na siebie zawsze nastraja pozytywnie.. Pada śnieg. Za moim oknem prawdziwa zamieć -  marzyłam rano o ciepłej czapce -  w radosnych różowych kolorach. Zakopanej, niestety, gdzieś pod stertą ciuchów w mojej szafie.... Będę dziś musiała przeprowadzić wykopaliska...
Nie o pogodzie jednak chciałabym napisać.
Naszła mnie wczoraj pewna myśl, po lekturze bloga o walce o macierzyństwo zakończonej szczęśliwym finałem. Nie chodzi mi jednak o macierzyństwo, ale o nasze nastawienie i planowanie życia.
Bardzo często oczekujemy, że coś się stanie - coś nas spotka -  ponieważ to wpisywałoby się idealnie w nasz scenariusz życia.  Piszemy w myślach historie, oczekujemy, że się ziszczą, a pan Bóg śmieje się z naszych planów.
Wiele razy słyszałam znajomych, albo znajomych znajomych, którzy mówili o tym, że teraz studia, potem ślub, za chwile dziecko, pies i dom, albo w odwrotnej kolejności. Aż tu nagle zębate koło naszego życia staje w jakimś momencie. Druga połówka odchodzi, dziecko nie chce się urodzić, nie starcza na dom.
Nie chcę, żeby ten wpis był smutny - żeby nastrajał do refleksji nad tym, że nic od nas nie zależy i jesteśmy tylko pyłem na wietrze.  Chodzi mi bardziej o to, że czasem, takie planowanie warto sobie odpuścić. Życie ma dla nas własny plan, coś się dzieje , albo właśnie przeciwnie , nie zdarza się z jakiegoś powodu. Być może nie nasz czas. Nie nasze miejsce. Musimy jeszcze coś zrozumieć, coś przeżyć.
Wierzę, że najlepszym lekiem na niektóre nasze bóle i życiowe nierówności jest przeczekanie i odpuszczenie.  To trudne i łatwe. Trudne bo bardzo ciężko jest odpuścić kiedy się czegoś bardzo pragnie. Łatwe - ponieważ nie sposób wymusić na naszym losie , naturze -  żeby dała nam  coś na co de facto nie mamy wpływu.
Walczyć warto  - ale jeśli nasza walka to walka z wiatrakami  - trzeba poszukać innych rozwiązań -  innych możliwości. Nie upierać się, że musi i basta.  Zatrzymać się. Odetchnąć. Popatrzyć na śnieg za oknem, na mokre szyby.
U mnie już biało.
Dobrego dnia.


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. Dobry wieczór. Zacznę dosyć tendencyjnym komentarzem który pojawia się na tym blogu, pewnie banalnie, ale prawdziwie: trafiłam "tu" przypadkiem...... Jestem inna, bo nie chcę Cię komplementować, przynajmniej jeszcze nie teraz. Bez lukrowania, nawet bez konstruktywnych komplementów, za to z należyta sobie szczerością: czytam w miarę regularnie dwa blogi, tylko dwa, bo uwielbiam czytać książki, bo czas który mam przeznaczam na regularny pilates i jogę, bo próbuję się uczyć języka obcego. Bardzo chcę, żeby Twój blog był trzecim i wciąga mnie, albo ja się wciągam. Czytam go prawie jak książkę, dokładnie, delektuję się słowem, mój wzrok bawi się obrazkami które pojawiają się u Ciebie- prawie jak książkę, bo od końca. Nigdy nie oceniam książki przed przeczytaniem.
    Dziękuję za ten post, z poziomu mózgu, logiki rozumiem go, z poziomu emocji staram się zrozumieć. Ania G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, od końca to masa czytania;)! Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nieskromnie mówiąc, całkiem nieźle mi idzie ;-) Pozdrawiam serdecznie Ania G

      Usuń
  2. Masa ciekawego czytania :) Też zaczęłam od początku i powoli posuwam się czasie ku teraźniejszości. Bardzo ciekawy blog!

    OdpowiedzUsuń
  3. To i ja dołaczyłam do czytajacych od samiuskiego poczatku - zapowiada sie niezle :)
    czeko

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)