Blue Monday to podobno najbardziej dołujący i depresyjny dzień w roku. Jeśli go dobrze nie rozegrać gotów zepsuć nam cały tydzień. Jak do tego nie dopuścić i w ogóle skąd on się wziął? 



Po polsku byłby czarny, Anglicy maja niebieski. Wypada w trzeci poniedziałek stycznia i niekoniecznie słusznie uchodzi za najnieszczęśliwszy dzień roku. 

Termin ten ukuł i wyznaczył matematycznie Brytyjczyk, psycholog Cliff Arnall.  

Brał pod uwagę różne dane. Zasadniczo oparł się na metrologii (krótki dzień, ciemno, zimno, lato dawno zapomniane, a wiosny jeszcze długo nie będzie), na czynnikach ekonomicznych (poświąteczny dołek, nie zawsze wesołe perspektywy wyjścia z finansowego impasu), oraz najistotniejszych:  czynnikach psychologicznych.



Skąd się bierze ten poniedziałkowy dół? 

Głównie z naszych oczekiwań, które co tu kryć, nie zawsze są realne. 

W trzeci poniedziałek stycznia, wiemy już doskonale, że nasze noworoczne postanowienia nie zostaną dotrzymane. 

W odrobinę bardziej optymistycznej wersji, zmagamy się właśnie z kryzysem tych postanowień: widzimy, że nie będzie aż tak łatwo, jak nam się wydawało, przeżywamy chwilę zwątpienia i kusi nas aby to wszystko rzucić w diabły. 

Zupełnie jak na tym rysunku.




Trudno się dziwić, że zamiast utwierdzać się w tym, w co wierzymy, spadamy coraz bardziej i bardziej. Wtedy przychodzi taki poniedziałek jak dziś i świadomość, że jeśli nie może być już gorzej, to chyba jednak, może być lepiej.

I to jest bardzo dobra wiadomość.


Nie daj się Blue MONDAY!

Piszę dziś o tym i o Blue Monday, żeby Was wesprzeć w Waszym procesie zmiany, żebyście nie czuli się sami w tych chaosie na dole, i pamiętali, że wszyscy idziemy tą samą drogą. 

Czy zwątpienie dopadnie Was w poniedziałek, we wtorek, środę, czy może dopiero w połowie lutego, to pamiętajcie: zmiana to proces. I wymaga czasu. 

Nie poddawajcie się, słuchajcie siebie, a wszystko będzie dobrze, nawet mimo małych czy dużych kryzysów. 

Nie dajcie się szarościom ani żadnemu blue, niedługo zaświeci słońce! 




Czy smog, o którym aktualnie tak dużo się mówi wpływa na nasze samopoczucie, nastój, zdrowie psychiczne? Oczywiście. Tak samo jak na zdrowie fizyczne. Związek jest klarowny i jeśli będziemy go bagatelizować, to obudzimy się kiedyś w świecie, w którym na myślenie o środkach zaradczych będzie za późno. 

Nie jestem eko maniaczką, ani wielbicielką teorii spisków, ale kiedy wyszłam z domu w niedzielę, naprawdę poczułam mdłości. Kolejnego dnia pojechałam do śródmieścia i wróciłam z bólem brzucha. W Warszawie nie pierwszy raz mówi się o smogu, ale ja pierwszy raz naprawdę go poczułam. Nic dziwnego, skoro wszelkie ostrzeżenia mówią o tym, że jest bardzo źle. 

Czy oprócz zagrożeń zdrowotnych, np. dla układu oddechowego są także inne? Czy smog, zanieczyszczenie powietrza, wody, całego środowiska naturalnego na nas wpływa? Skutkuje gorszym samopoczuciem, a może zmęczeniem, trudnościami w relaksie i pracy? 

Sprawdźmy! 


Smog a stan psychiczny

Zanieczyszczenie powietrza pyłem zawieszonym (którego stężenia w niektórych miejscach wyniosły ostatnio nawet 1000% normy!) wywiera negatywny wpływ na osoby dorosłe i dzieci, m.in. zwiększając częstość występowania zaburzeń o charakterze depresyjnym, samobójstw, napadów agresji, a nawet ryzyko popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy. Bywamy nadmiernie rozdrażnieni, poddenerwowani i nie wiemy tak naprawdę czemu. 

Badacze podkreślają również korelację pomiędzy wynikami dzieci i młodzieży szkolnej w nauce, a stężeniami zanieczyszczeń powietrza w okolicy szkoły lub miejsca zamieszkania badanych uczniów. Oczywiście na minus: smog utrudnia koncentrację, uczenie się, zapamiętywanie. 

Smog wpływa także na naszą efektywność w pracy -  jeśli nie możemy się skupić, boli nas głowa i czujemy rosnące poirytowanie, trudno oczekiwać, że będziemy sprawnie rozwiązywać problemy i stawiać im czoła. 


Smog czyni nas głupszymi

Niestety to nie koniec. W wyniku przebywania w miejscach występowania zanieczyszczeń, możemy narazić się na szybsze starzenie się układu nerwowego a nawet większe ryzyko choroby Alzheimera. Przy pewnej dozie szczęścia dopadną nas tylko problemy z pamięcią. 

Czy może być gorzej? Okazuje się, że tak. 

Według  badań naukowców z Beth Israel Deaconess Medical Center oraz Boston University School of Medicine oddychanie zanieczyszczonym powietrzem może w dłuższej perspektywie doprowadzić do utajonych udarów mózgu i przyspieszyć starzenie się tego organu, który jak wiadomo ma zasadniczy wpływ na jakość naszego życia. 

Smog po prostu szkodzi naszym szarym komórkom. 

Co gorsza, to badanie wykazało szkodliwy wpływ na mózg długotrwałej ekspozycji na zanieczyszczone powietrze, nawet przy niskim poziomie zanieczyszczeń. Można więc przypuszczać, że my mieszkańcy dużych aglomeracji miejskich, narażeni na długotrwałe oraz wysokie stężenia zanieczyszczeń będziemy odczuwać ich skutki przez długie lata. 




Jeśli nie będziemy myśleć o konsekwencjach tego co robimy dziś,
jeśli Dzień Ziemi będzie tylko raz w roku,
perspektywy dla nas jako ludzi nie będą optymistyczne. 

Walka o oddech

"Oddech to pierwsza rzecz, jaką dostajemy po narodzinach i ostatnia, jaką oddajemy przed śmiercią. To tak proste, że wydaje się bez znaczenia. A jednak jest najważniejsze." - pisze M. Dubini, cytowany przez psycholożkę Małgosię Rychter-Kitę. 

Małgosia dodaje również: 

Dusimy się. Spoglądamy na termometry, zamiast na komunikaty smogowe. 
Oddech to życie, oddech to emocje, oddech to kontakt graniczny. O oddechu mówił na przykład, między innymi Lowen... Pisał, że oddech ma związek z pobudzeniem ciała. Spokojny i odprężony człowiek, oddycha głęboko i miękko. Kiedy emocje są silne, oddech staje się intensywny. W lęku wstrzymujemy oddech. Normalny sposób oddychania angażuje całe ciało... Płytki oddech. Płytki oddech nie wychodzi poza klatkę piersiową i obszar około przepony, co zmusza płuca do rozszerzania się na zewnątrz. "Obciąża to organizm, gdyż rozszerzenie sztywnej klatki piersiowej wymaga więcej wysiłku niż rozszerzanie jamy brzusznej." 

Możemy żyć miesiąc bez jedzenie, kilka dni bez picia, ale nie da się żyć bez powietrza i oddechu. Co będzie jeśli go nam zabraknie? 

Nie da się nie oddychać, a więc nasza pobłażliwość i brak reakcji na problemy z czystością powietrza są iście samobójcza strategią. 

W większości przypadków za zanieczyszczeniami stoją osoby ogrzewające domy śmieciami i przypadkowym opałem. Wrzucają do pieca plastik i nie rozumieją, że szkodzą także sobie. Nie biorą za to odpowiedzialności, a przecież tym samym powietrzem oddychają potem ich dzieci, wnuki i najbliżsi. 

Nie potrzebujemy wojny - napisał kiedyś któryś z filozofów. Jak tak dalej pójdzie wykończymy się sami. 



Nie można żyć zdrowo na chorej planecie

Nieżyjący już doktor Servan Schreiber, autor bestselerowego "Antyraka",  pisał już wiele lat temu o tym, że winę za spadek jakości naszego życia i stanu zdrowia ponosi nasz sposób życia, środowisko i to jak je traktujemy. Doszedł do wniosku, że nie można dobrze i zdrowo żyć na planecie, która cierpi i sama coraz poważniej choruje. 

Kiedy oddawano terytorium dawnych Indian pod panowanie Stanów Zjednoczonych jeden z wodzów powiedział:

„Nauczcie swoje dzieci, tego czego my nauczyliśmy nasze; że Ziemia jest naszą matką. Wszystko to co przydarza się Ziemi przydarza się również jej synom i córkom. Jeśli człowiek pogardza Ziemią, pogardza też samym sobą.  Ziemia nie należy do człowieka, to on należy do niej. Wszystko krąży i łączy się razem jak krew, która jest wspólna dla jednej rodziny. Wszystko to co przydarza się Ziemi przydarza się również jej synom i córkom.”

Wszystko co robisz przeciwko Ziemi, robisz przeciwko swoim synom i córkom. Ten związek jest oczywisty i się nie zmienia. 

Co z nim zrobisz? 


Znasz ten stan, w którym czujesz, że zaraz wybuchniesz, a w Twoim życiu NIC już się nie zmieści? Paradoksalnie wtedy najczęściej chcemy coś dodać, zmienić, przekształcić. A nie tędy droga.

Kiedy mamy wszystkiego za dużo: myśli, problemów, rozwiązań, propozycji i okazji czujemy się czasem jak w oku tornada. Nie sposób wybrać, a chaos tylko się pogłębia. 

Trzeba wtedy raczej coś odjąć, a nie dodać. 

Całkiem jak w tej opowieści. 


Za dużo

Pewien mędrzec - filozof  wybrał się w daleką podróż do wiekowego Mistrza ZEN. 

Kiedy utrudzony przybył na miejsce zasypał go pytaniami o Boga, sens życia, cierpienia, o istotę szczęścia: to wszystko co jest przedmiotem analizy filozofów od zarania dziejów. Mówił i mówił, a kiedy skończył, spodziewał się tak samo wyczerpujących odpowiedzi.

Mistrz jednak nic nie odpowiedział -  zabrał się za parzenie herbaty.

Filozof obserwował staruszka i wpadał w coraz większe rozdrażnienie. Jego nerwowość rosła z każdą chwilą, a Mistrz tylko łagodnie się uśmiechał.

Im więcej było spokoju u Mistrza, tym większe emocje targały filozofem. Kiedy usłyszał, że być może rytuał parzenia herbaty będzie odpowiedzią na jego pytania, zacisnął zęby i wściekłość wypełniła go po brzegi. Już miał pakować swoje nadzieje na zrozumienie jak niepotrzebny tobołek i wracać skąd przyszedł, ale uwiódł go aromat herbaty. Pomyślał, że przed trudami podróży dobrze będzie się napić. Usiadł i siedział.

Stary Mistrz ujął w rękę czajnik i zaczął nalewać herbatę do filiżanki. Nalewał i nalewał mimo, że filiżanka była już pełna. Kiedy brakowało już tylko jednej kropli do tego aby herbata zaczęła wylewać się na podłogę, filozof krzyknął:

- Głupcze, nie widzisz co robisz? Oszalałeś? Przecież filiżanka i spodek są pełne -  nie ma miejsca na więcej herbaty! 

Mistrz odłożył czajniczek i  powiedział: To jest właśnie Twoja sytuacja. Przybyłeś tu z umysłem wypełnionym pytaniami. Kiedy mi je zadałeś wypełniły całą przestrzeń między Tobą, a mną: wypełniły całe to miejsce.  Nawet jeśli Ci odpowiem, nie ma  tu już miejsca na to aby coś przyjąć. 

Jeśli  naprawdę chcesz znać odpowiedź idź, opróżnij swoją filiżankę i wtedy do mnie wróć.

Jeśli szukasz spokoju, idź w miejsca gdzie możesz go znaleźć. 



Oswoić chaos

Im więcej pytań tym więcej chaosu w nas i tym trudniej o przestrzeń i pustkę, którą można wypełnić odpowiedzią. Czasami aby dowiedzieć się o sobie tego co wiedzieć musimy, trzeba spojrzeć z oddalenia, stworzyć przestrzeń między nami, a pytaniem i dopiero tam będzie mogła objawić się odpowiedź.

Niedobrze jest wiedzieć za wiele i za wiele pytać. Może to, że nie wiemy jest w danym momencie naszego życia łaską?  Może nie dorośliśmy do wiedzy, która pozostaje przed nami ukryta? Może "nie wiem" to jest właśnie nasza odpowiedź na dziś? A może po prostu trzeba jeszcze cierpliwie poszukać?

Jeśli nic nie wiesz, nie masz pojęcia gdzie szukać, usiądź i zrób sobie herbaty. Może tam znajdziesz swoją odpowiedź?

A może wystarczy dziś TYLKO być? 



Opowieść na podstawie „Karty przemiany”  Osho

Najważniejsze i najbardziej inspirujące teksty zeszłego roku nie straciły wcale na aktualności. Ich siła tkwi w tym, że są ważne właściwie zawsze i także teraz, na starcie 2017 można sobie coś z nich wziąć. Który przyda się Tobie? 


Jakkolwiek zaczynasz ten Nowy Rok, jakiekolwiek masz plany, zamierzenia czy postanowienia, potraktuj przeszłość jako kapitał. 

Nawet jeśli nie była idealna i więcej rzeczy budzi Twój smutek niż radość, to także to może być cegiełka, dzięki której zbudujesz fajniejsze JUTRO. 

Jedyne stracone i bezsensowne życiowe lekcje to te, z których niczego się nie nauczyliśmy. 



1. 20 rzeczy, które mnie uszczęśliwiają (prawie codziennie)



Szczęście to wcale nie są wielkie sprawy, a właśnie małe momenty.
Warto je celebrować, wpisywać w kalendarz i dostrzegać. 

Jak to robić, jak je odnaleźć i doceniać? Przeczytaj TUTAJ

2. Życie jest takie krótkie... Nie żałuj, żyj!


Trochę nostalgicznie o tym, że bezcenne momenty zdarzają się teraz.
I o tym, że pisząc skomplikowane scenariusze, w których nie ma miejsca
na improwizacje, można przegapić to co najważniejsze. ŻYCIE.
KLIK

3. Jak mieć fajniejsze życie? Instrukcja w 7 krokach!



Jak mieć fajniejsze życie? Takie, w którym więcej dobrego niż złego?
Jak na skali wybierać cyfry może nie od razu w okolicach dziesiątki,
ale chociaż przy ósemce? KLIK.

4. Pożeracze energii - jak nie tracić, a zyskiwać?


Pożeracze energii to aktywności, rzeczy i ludzie, 
którzy sprawiają, że nasza wewnętrzna moc topnieje.
Jak temu przeciwdziałać, co z tym zrobić? KLIK

5. Nikt z własnej woli nie idzie na dno


Łatwo jest ocenić drugiego człowieka. Łatwo jest powiedzieć, że jest zły, że wariat.
Trudniej zobaczyć w nim kogoś takiego jak TY i ja.
Kogoś komu nie wyszło. Kogoś kto cierpi.
Rozumienie jest trudne, dlatego większość ludzi ocenia. KLIK

6. Genetyka pamięci: dziedziczysz strach i wiele, wiele więcej...


Dziedziczymy nie tylko niebieskie oczy czy skłonność do wysokiego wzrostu, 
ale także strach, poczucie wyobcowania czy nastawienie do życia.
Jak to wpływa na nasze życie? 

Bywa, że konsekwencje są dramatyczne. Więcej TU

7. Wewnętrzne dziecko, czyli jak siebie pokochać? 


Dopóki nasze wewnętrzne dziecko nie wyjdzie z ukrycia,
dopóki nie damy mu troski i miłości, której zabrakło, nie ma mowy o autentycznym,
pełnym dobrej energii życiu. Dlatego warto go teraz poszukać, znaleźć i utulić.
Więcej TU

Niech to będzie dla nas wszystkich dobry, inspirujący i pełen radości rok! 

Szczęśliwego 2017! 


Zanim życzę Wam dobrych świąt, zanim usiądziemy wszyscy przy wspólnym stole i opadnie z nas całe napięcie ostatnich dni, dobrze zrobić podsumowanie i przygotować nie tylko piernik i makowiec, ale i siebie. Czy istnieje recepta na dobre święta? Myślę, że możecie ją tutaj znaleźć, jeśli nie dosłownie to pomiędzy słowami!


Wojciech Eichelberger w "Zwierciadle" pisze, że liczenie na cud świąteczny jest daremne, no chyba że przygotujemy pod niego odpowiedni grunt. 

"Gdybyśmy zamiast na szaleństwo zakupów, sprzątanie i gotowanie więcej czasu poświęcili na medytację, modlitwę, refleksję i posprzątanie własnej duszy, byłaby na to większa szansa. Cud nie przychodzi z zewnątrz, tylko z wewnątrz.
Na zewnątrz dzieje się cały czas."

Jeśli nie macie dużo czasu, przeczytajcie jeden z tych tekstów, wybrany na chybił trafił. Zobaczcie co w Was porusza. Zostańcie z tym poruszeniem i sprawdźcie co ono zmienia. 

Już tylko to może wystarczyć aby te święta były inne niż wszystkie. Uruchomiona wrażliwość Wam w tym tylko pomoże! 


1. Przeżyć święta


O tym co zrobić, żeby po świętach nie trzeba nas było zbierać łyżeczką ;)
KLIK

2. Jak się nie pokłócić w święta


Tekst wielkanocny, ale poza tym pasuje jak ulał.
W waszym domu też zdarzają się w święta kłótnie, awantury i nieprzyjemne sytuacje?
Przeczytajcie! KLIK 

3. 5 rzeczy do zrobienia przed świętami: KONIECZNIE! 


5 rzeczy do zrobienia przed świętami. NIC o pieczeniu i myciu okien :)
Sprawdź! KLIK

4. Dużo, a prawie nic


O Mikołaju, którego dawanie znużyło. Bo nikt, nawet on, nie może dawać bez przerwy.
KLIK

5. Boże Narodzenie w równowadze


Bo w tym czasie szczególnie warto być, a nie tylko mieć więcej.
Wyjdzie to nam wszystkim na zdrowie.
KLIK

6. Prezent? Życie!


O wdzięczności. Która może się okazać największym prezentem.
KLIK.


Tegoroczne świąteczne teksty: o udawaniu i przesileniu zimowym, które każe nam się w około świątecznym zamieszaniu zatrzymać i wyciszyć, znajdziesz wracając na stronę główną bloga


Niech to będą wyjątkowe święta! 




21 grudnia przypada czas przesilenia zimowego. To taki dzień w roku, kiedy słońce jest z nami najkrócej, a noc trwa najdłużej i kiedyś wierzono, że ma to na nas zasadniczy wpływ. Wbrew temu co nam się wydaje, aż tak wiele się nie zmieniło. 


Cykle życia i cykle przyrody mają ze sobą wiele wspólnego. Jest czas gdy tryskamy żywiołowością i energią i taki, kiedy ich brakuje. 

Od wieków zima i końcówka roku były czasem wygaszania energii. Hamowaliśmy po to, aby znów móc się rozpędzić. Nie przez przypadek święta wypadają w końcówce grudnia. To taki czas, kiedy STOP jest konieczny. Jeśli dalej pojedziesz, ryzykujesz awarię. 

Można co prawda udawać, że nic nam tam nie miga i nie zgrzyta, ale to nie oznacza, że problemy, które próbujemy naszą nieuwagą maskować przestaną istnieć. 

To stanowczo nie jest czas na to aby siebie dociskać i przymuszać. Nic to nie da, może nam co najwyżej zaszkodzić. 


Nie goń za słońcem, znajdź je w sobie

"Dziś żyjemy inaczej - pisze Maria Moonset - w swoim tekście o przesileniu

Świat wymaga od nas zazwyczaj tej samej lub też większej aktywności co w ciągu reszty roku, za wyjątkiem krótkiego czasu świątecznego. Wiele osób może odczuwać, że mają coraz mniej siły i chęci do pracy podczas gdy Słońca na niebie jest coraz mniej. Niestety również czas przesilenia zazwyczaj niknie w przedświątecznym zabieganiu i ten moment kiedy, podobnie jak podczas nowiu, możemy zwrócić się do wnętrza, by wraz ze Słońcem się odrodzić, upływa nam na bieganiu po sklepach i nerwowych przygotowaniach. Słońce gaśnie, a my biegamy dalej. Słońce w astrologii – i nie tylko w astrologii – symbolizuje źródło naszych sił witalnych, oraz centrum naszej świadomości. Łatwo więc wywnioskować, że jeśli przesilenie jest czasem kiedy Słońce jest najsłabsze, kiedy umiera i odradza się, to i my wtedy mamy najmniej siły na zewnętrzne działania i raczej jest to czas dobry na zwrócenie się do wewnątrz i na przeżycie osobistego odrodzenia mocy". 

Dlatego tym ważniejsze jest to, o czym pisałam w świątecznym tekście

Znalezienie swojego "chcę" w świętach, prawdziwy odpoczynek i kontemplacja, zamiast nerwowej bieganiny, samobiczowania i oskarżeń o "niewyrabianie na zakrętach". 

Też to sobie robisz? Spójrz na siebie inaczej, odpuść. 



Święta nie są od "muszenia".
Zamiast się zmuszać, lepiej poczuć czego nam trzeba. 


Czas na nowy start... jest POTEM

Jeśli damy sobie odpocząć, odetchnąć, to początek stycznia (może nie pierwszy, ani drugi ale kolejne dni), przyniesie nam przypływ nowej energii. Słońca będzie przybywać z każdym dniem i nam także przybędzie nowej, tak potrzebnej mocy. 

Dlatego jeśli teraz czujesz, że opadasz z sił, że Twoja świeczka w środku grozi wypaleniem, usiądź przy niej i pobądź. 

Nie mów: "to nie może poczekać", "świat runie beze mnie", bo to nieprawda. Święta przyjdą nawet jeśli Twój dom nie będzie lśnił czystością, a na stole stanie tylko jedno ciasto. 

Postaw na bycie: także ze sobą. I na odpuszczenie: SOBIE i reszcie. 

To da Ci niezapomniane święta i MOC. MOC która przyjdzie potem. 




Kto tak naprawdę cieszy się na święta? Głównie dzieci. My, dorośli często tracimy radość świętowania. Dlaczego? Może dlatego, że robimy dobrą minę do złej gry? Może przez to, że dla nas czas świąt staje się czasem udawania? Jak zdjąć tą maskę i właściwie po co? 


Święta, to czas udawania zasugerowała pewnie odrobinę przewrotnie jedna ze stacji telewizyjnych. Jedni się oburzyli: no bo jak to?! Nasza tradycja, rodzinna historia, celebracja, światełka i gwiazdki, a tu udawanie? Fałsz? Kreacja? Robienie dobrej miny do byle jakiej gry? 

Oburzać się możemy, ale taka jest często smutna prawda. Właśnie tak w ogólnym zarysie wyglądają nasze święta. Oczywiście nie wszędzie i nie u wszystkich, ale kogo z nas stać dziś naprawdę stać na bycie autentycznym? 

Tak z ręką na sercu?


Nie udawaj! 

Za Bożym Narodzeniem kryją się wieki tradycji, ale też stosunkowo nowa, komercyjna moda nadmiaru, przesytu i błyszczącego złotem domu, wypełnionego piosenką i prezentami. Gdzieś tam puszcza do nas oko Mikołaj, z rogu wygląda sztuczna choinka, a na parapecie leży sztuczny śnieg. I miny też jakieś odświętne chociaż niestety, nie zawsze szczere. 

Problem w tym, że jeśli cały rok żyjemy nieautentycznie, udajemy, nasza bliskość ze sobą jest raczej bliskością z oddalenia, to w święta nie zadzieje się CUD, który sprawi, że to wszystko nagle przestanie istnieć. 

Udajemy nieustannie, w święta chyba wyjątkowo często. Robimy to co wypada, to co podpowiada tradycja, każe zwyczaj, wymaga rodzina, to co trzeba, zwykle przez duże "T". 

Ile razy w tym czasie mówisz sobie MUSZĘ, MUSISZ? 

Pieczemy, sprzątamy, uśmiechamy się na siłę, składamy wizyty, życzenia, od których czasem robi się trochę za słodko i odrobinę za gorzko, kreujemy świat, który  dla wielu, tak w środku, w głębi, jest obcy i śmieszny. 

No ale trzeba, trzeba, co zrobić...


Czego Ci trzeba na święta? Może po prostu trochę radości? 



Bo się obrażą...

Robimy tak wiele rzeczy z myślą o innych, a tak mało, ze szczerej, wcale nie egoistycznej, a  po prostu zdrowej troski o siebie. 

Bo się obrażą. Bo będą mieli za złe. Bo zawsze tak robiliśmy. Jakby ta dusza co wrzeszczy w środku, jakby własne uczucia, które mówią: "dajcie mi święty spokój, chociaż na święta" -  nie miały żadnego znaczenia. 

Udajemy przed samym sobą, przed innymi, a na udawane, lukrowane życie, pod którym kipi pretensja i ból, nierozwiązane sprawy i niewygasłe konflikty naprawdę szkoda czasu. 

Szkoda tych świąt, szkoda energii. Już lepiej niech się obrażą. 

Może to będzie punkt zwrotny? Pierwszy PRAWDZIWY krok na drodze do autentycznych świąt, które dadzą nam nie tylko przymus, ale przede wszystkim radość? 


Czego chcesz dla siebie na święta? Niekoniecznie z rzeczy materialnych?
Pomyśl! 


Znajdź święto w święcie

Boże Narodzenie jest okazją do zatrzymania się, do zastanowienia czego życzę sobie samemu  -  na co dzień i od wielkiego dzwonu, do zobaczenia co nas boli, dotyka, jakie są nasze wzajemne relacje, do zwyczajnego ludzkiego odpoczynku, którego wszystkim nam potrzeba. Okazją do bycia razem - ale tak prawdziwie, bez miny, bez maski, bez tych wszystkim litanii: muszę, trzeba, wypada. 

Do Świąt jeszcze tydzień. Można usiąść i pomyśleć o tym, czego chcemy, a czego nie. Zaplanować, odjąć, dodać, sprawić, że to będzie rzeczywiście święty czas. 

Warto. Nie dla innych, nie dla samych świąt.  Dla siebie. 

Odważysz się? 


×