"Babcia powiedziała:
 - Jeśli ktoś myśli, to zazwyczaj znajduje właściwe obrazy i słowa. A jak już znajdzie obrazy i słowa, znajdzie też pytania. A jeśli zacznie pytać, zaraz pojawią się następne pytania. 
 - A odpowiedzi? Nigdy się nie znajdują?  -zapytał Biliam.
 - Czasami tak - odparła babcia. 

(...)
Myśleliśmy (...) o zimnym wietrze i o sąsiadach, którzy płakali. (...)

Donice bez kwiatów, 
Kwiaty bez donic. 
Życie bez babci. 
Babcia bez życia. "


***

Wiatr niesie zapach liści i dymu. Pytania przychodzą i odchodzą. Tak jest dobrze. 
Potrzebuję pytać, ale nie chcę znać wszystkich odpowiedzi. Jeszcze nie czas. Kto wie za dużo, ten za szybko odchodzi. 

Trzymam wspomnienia jak latawce i pociągam za sznurki. Są krótkie, tak jak moja pamięć. 

Gdzie jest dziś wasza? 


Moja babcia, ok. 1945 r.










Wszystkie powyższe zdjęcia, pochodzą z archiwum rodziny mojego męża. Wszystkie mają ponad 50 lat, a kilka zostało zrobionych przed 1939r. Dziewczynka z warkoczykami, to babcia mojego męża, prababcia mojej córki. Dziewczynka na ostatnim zdjęciu to mama mojego męża. 




Jakiś czas temu, pytałam Was na FB o przyjemności za darmo. Dla wielu, to temat "NIC", bo podobno każda wartościowa rzecz kosztuje. Nic jest względne, tak samo jak przyjemność. Jedno w tym wszystkim jest pewne: warto jej szukać. 

Człowiek jest skonstruowany tak, że lubi, kiedy jest mu zwyczajnie dobrze. Hedonizm, pogoń za przyjemnością, są na stałe wpisane w naszą psychiczną konstrukcję. Póki nie przekraczamy granic rozsądku, nie ma w tym nic złego, bo naprawdę trudno brać za wzór odchylenia w drugą stronę i szukanie w codziennej egzystencji raczej tego co zrani i dokopie. Czasem się tak dzieje, ale są to zazwyczaj przypadki kwalifikujące się jako kliniczne. 

Nie wszystko to co kosztuje, daje nam prawdziwą frajdę i odwrotnie. Jest wiele rzeczy, za które wcale nie trzeba (albo nawet nie można) zapłacić gotówką, a i tak przynoszą nam olbrzymią dawkę satysfakcji i radości. Oto kilka z nich. 


Sen

Aby poprawnie funkcjonować wystarczy nam 6-7 godzin snu. Dla wielu to jednak zdecydowanie za mało. Błogie lenistwo w miękkiej pościeli, razem z ulubionym magazynem lub książką na dzień dobry lub dobranoc, to rzecz, o której wielu marzy, ale nie wszyscy mogą sobie na nią pozwolić. Masz wolny weekend, dzieci nie płaczą, pies nie zrywa z łóżka 5:15? Powiedz budzikowi „nie” i śpij na zdrowie. Wiele schorzeń psychosomatycznych ma związek z niedoborem snu!




Spacer 

Czy zdajesz sobie sprawę, że wystarczy dwadzieścia minut spaceru, aby twój mózg zrelaksował się i zaczął pracować zupełnie inaczej? Widać to świetnie na zdjęciach z rezonansu magnetycznego. Spacerowanie nic nie kosztuje, nie wymaga przygotowania, ani specjalistycznego sprzętu, a tak jak każda fizyczna aktywność podnosi poziom endorfin we krwi i obniża poziom hormonów stresu. Jesteś wyspany? Ruszaj na spacer. 



Bliskość

Amerykańska psychoterapeutka Virginia Satir pisała, że aby przeżyć, potrzeba nam czterech uścisków dziennie, aby zachować zdrowie – ośmiu, a by się rozwijać, dwunastu uścisków dziennie. Wymiana serdeczności służy nie tylko podtrzymaniu relacji, ale także naszemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu. Co ciekawe, także bliskość z naszymi pupilami, działa na nas terapeutycznie. Wiele specjalistycznych badań pokazuje, że osoby, które mieszkają pod jednym dachem z kotem lub psem, cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym niż ci, którzy zwierząt nie mają. Wibrowanie odczuwane podczas przebywania z kotem ma od 25 do 50 Hertzów i przypomina do złudzenia to, które wykorzystywane jest w nowoczesnej ortopedii i medycynie sportowej po to by leczyć złamania, naderwania mięśni i inne poważne urazy! Psy uczą nas zaufania i prawdziwej przyjaźni. 

Warto praktykować bliskość codziennie, tak samo jak mycie zębów. Jest nam potrzebna.. i taka przyjemna!

Przyroda

Energia słońca i księżyca lub uspokajająca moc gwiazd, albo zwyczajna, codzienna energia sunących nad horyzontem chmur, to coś, do czego mamy dostęp zawsze, bez względu na pogodę. W każdej godzinie doby, możemy spojrzeć w górę i szukać tam spokoju i oddechu. Przyroda trwa obok ludzkich zmagań i kryzysów. Daje energię, za którą nie trzeba płacić. Czy z niej korzystamy? Niekoniecznie. Czy może być użyteczna, dać nam odprężenie i przyjemność? Z pewnością. 




Rozwój

Szydełkowanie? Nic prostszego. Zajrzyj do sieci. Hiszpański dla początkujących? Proszę bardzo, samouczek znajdziesz w każdej bibliotece.  Konfitura z czarnego bzu, na zimę?  Idź do parku, lasu nazbieraj owoców! Wiele aktywności, nie kosztuje nas zupełnie nic, ale zapewnia dobre samopoczucie i wiarę w to, że ciągle się rozwijamy. Potrzebujemy poczucia sprawczości, żeby wiedzieć, że ciągle jesteśmy ludźmi, których stać na to, by zdobywać nowe kompetencje. Stojąca woda jest bezużyteczna. Póki płynie, póki jest w ruchu, świat wydaje się być piękniejszy. 


Medytacja

Kojarzy ci się z religijnym doznaniem? Niekoniecznie. Wystarczy usiąść spokojnie i nie myśleć. Medytacja to stan, w którym jesteśmy najmocniej, najbardziej namacalnie obecni. Porządkuje umysł, uspokaja, wycisza. Na początku bywa trudna, ale szybko dojdziesz do wprawy. Praktykuj codziennie, wystarczy kwadrans. Szybko poczujesz przyjemność i różnicę. Więcej o medytacji, także tej w ruchu, tutaj:KLIK 




Życzliwość

Ta zwykła, najprostsza, która nas nic, lub bardzo niewiele kosztuje. Powiedzieć dobre słowo sąsiadce, pomóc dziecku naprawić rowerek, wnieść po schodach ciężkie zakupy, zobaczyć potrzebującego i zastanowić się jak można mu naprawdę pomóc. Życzliwość zmienia świat, zmienia też nas. Pomagając czujemy się lepsi – a dobro, to zwyczajne, proste, wraca do nas potem w zachowaniu drugiego człowieka. 
Uśmiechnąć się - to mamy wszyscy za darmo. 





Najczęstsze pytanie, jakie dostaję w związku z prowadzeniem tego bloga i moją manufakturową działalnością, brzmi:  "Czy Ty zawsze jesteś taka radosna, zadowolona i szczęśliwa?". Zawsze w odpowiedzi uśmiecham się od ucha do ucha, bo to trochę tak, jakby pytać nieba, czy jest zawsze niebieskie. Nie jest. To oczywiste. 


Dni są różne. W życiu bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej, raz świeci słońce, a innym razem chmury wiszą tak nisko jak wczoraj, kiedy łatwo było się o nie potknąć. 

W tej mgle, w tej nostalgii, jestem sobą nie mniej niż w niebieskościach lata. 

Czemu? Bo przede wszystkim tak wybieram. Nie ganiam smutków po kątach, goszczę je nieraz kiedy przychodzą. Pijemy herbatę, one snują swoje opowieści, ale zanim zdążą się rozpakować na dobre, zanim osiądą we mnie głęboko, zapalam światło, odsłaniam okno, wpuszczam promień słońca i ... same wychodzą. Nie zapraszam ich wylewnie, gdy mieszka z nami radość. 

Potrzebuję czasem mżawki i mgły, żeby zobaczyć dokładniej słońce, które wyjdzie w dniach następnych. Lubię zmarznąć, a potem ogrzewać się w cieple domu, który jest nasz. Docenić, to co jest. 

Nie znoszę sztucznej radości, tak samo jak sztucznych kwiatów. Nie chodzi o to, aby udawać. To nie jest prawdziwe życie. Nie w tym rzecz. Cała sztuka, to wybierać i widzieć: przyjmować to co się dostaje, wyciągać ręce po więcej, nawet jeśli nie zawsze się uda, nawet jeśli czasem nam odmówią. 

Dzieci są królami życia, bo mają dostęp do prawdziwej, nieskrepowanej niczym radości. Ja też czuję się królową życia, mimo, że korona tylko pożyczona. Niepotrzebne nam zresztą atrybuty, mamy to wszyscy. Kiedy się zgubi, trzeba szukać. Po prostu. Warto, bo w mgle, w słońcu, w lipcu i na progu listopada, życie jest  nadzwyczajne ipiękne. 










Za pożyczenie korony dziękuję pewnej małej królewnie:) 





Czy ktoś jeszcze wątpi w to, że to co jemy ma znaczenie dla naszego samopoczucia? A dla naszego zdrowia? Czy ktoś ma wątpliwości, że bycie zdrowym, w prosty sposób łączy się z byciem zadowolonym, pełnym energii, a choroba odbiera nam siły, wiarę i ochotę do działania? Co z tego, że wiemy, skoro średnio co drugi Polak je byle co. 

Jedzenie jest ważne, bo daje, lub odbiera nam energię i witalność. Jedzenie może być źródłem komfortu lub dyskomfortu. W angielskim terminie "comfort food", wymyślonym bodaj przez  kuchenną boginię Nigellę L. , kryje się jednak jeszcze więcej. To co wkładamy do garnka, a potem na talerz, może nas rozluźniać, rozgrzewać emocjonalnie, przywoływać wspomnienia, dawać nadzieję, poprawiać nastrój, gwarantować dobre samopoczucie lub spokojny sen. Może też być dokładnie odwrotnie. 

Ciepłe śniadania, to podstawa!


Wielokrotnie o tym pisałam, ale powtórzę. W gotowaniu, w jedzeniu jest magia. Mieszając składniki, zagniatając ciasto, doznajemy życia w jego najprostszej, ale najbardziej zmysłowej formie. Dlatego z kuchni tak blisko do sypialni i odwrotnie. 

Na zdrowie czy na chorobę?

Wiele tradycji medycznych, w tym te najstarsze, sięgające Hipokratesa, podkreślają, że jedzenie powinno być naszym lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem. Dlatego tak ważne jest szukanie w jedzeniu nie tylko przyjemności, ale przede wszystkim właściwych proporcji i składników, które służą naszemu zdrowiu. 

Jesienią i zimą, nasza kuchnia powinna przede wszystkim rozgrzewać i bazować na produktach, które dostępne są właśnie teraz, na naszej szerokości geograficznej. 

Tak: zimą do Polski docierają cytrusy, można kupić świeżego pomidora, zajadać się zieloną sałatą i popijać to koktajlem z mango. To jednak najprostsza droga do tego, aby wychłodzić swój organizm i powiedzieć wieczne "tak", katarom, kaszlom i przeziębieniom. 

Gotowanie wcale nie musi trwać długo..Liczy się pomysł.

Co jeść? 

Jeśli późna jesień i zima, to dla Was ciężki fizycznie czas, macie skłonność do infekcji i przewlekłego uczucia zimna, przede wszystkim skupcie się na pożywieniu, które jest gotowane. Zapomnijcie o kanapkach, porzućcie fast foody. To nie jest prawdziwe comfort food - bo ten komfort trwa bardzo krótko, jeśli w ogóle. 

Idealne na tą porę roku są zupy, gotowane ziarna zbóż, prażone orzechy, warzywa duszone z dodatkiem ostrzejszych przypraw. 

Czy wiecie, że problemy z odpornością, nadmierne uczucie lęku, brak poczucia bezpieczeństwa, zaburzenia energii, w tym tej seksualnej, zgodnie z tradycyjną medycyną chińską, wiążą się z problemami nerek? Zima, to okres, w którym najlepiej o nie zadbać. Chińscy klasycy mawiają, że mieszka w nich życiowa esencja, dzięki której żyjemy. Możemy jej sobie przysporzyć, prawidłowo jedząc. Zacznijcie koniecznie od ciepłego śniadania. 

Herbata: tak, ale nie za często


Co pić? 

Kawa i czarna herbata kuszą - ale nie są idealne na zimę. Kawę można zamienić na zbożową, lub gotować z rozgrzewającymi korzeniami. Uważajcie na mleko, nabiał. Silnie wychładza i może powodować żołądkowe rewolucje, którym raczej nie po drodze z komfortem, którego szukamy. 

Świetna na zimę będzie także herbata Rooibos. Nie zawiera kofeiny, którą zwykle przyjmujemy w nadmiarze, oraz gorące napoje na bazie naturalnych, najlepiej niesłodzonych soków z dodatkiem imbiru. Już odrobinę późno, ale może znajdziecie jeszcze gdzieś czarny bez, z którego robi się fantastyczny, antyprzeziębieniowy sok do herbaty? Jeśli nie, to można go również kupić na bazarach, albo w hipermarketach. Dostępne są wersje bezcukrowe, ale uwaga: szukajcie ich nie na półkach z sokami, ale w chłodziarce!!!

Jeśli czekolada, to prawdziwa. Zwróć uwagę ile kakao jest w środku. 


Słodko, nie znaczy dobrze

Zimą, bardzo kusi to co słodkie. Problem w tym, że cukier i słodzone, gotowe produkty tak naprawdę nie dadzą nam upragnionego dobrego samopoczucia. 

Przyjrzyjcie się ich etykietom. Jest tam prawie wszystko. Dlatego słodyczy, lepiej szukać we własnym domu i przygotowywać je samodzielnie. 

W mojej kuchni mieszkają daktyle, cukier brzozowy, rodzynki, suszone morele, melasa, a biały, rafinowany cukier nie ma do niej wstępu. 

Kiedy mamy ochotę na słodkie, kręcimy czekoladę z daktyli z olejem kokosowym, lub zagniatamy tartę na kruchym spodzie z jabłkami i rozgrzewającym cynamonem. Są idealne na słoty i nagły zjazd nastroju. 

Zima może być przyjemna. Jest tylko jeden warunek: ciepła szukajmy w środku, nie na zewnątrz. I gotujmy, gotujmy!
Z kuchni do komfortu bardzo blisko!






Długo się zbierałam, aby nadać temu miejscu kształt, który by mi odpowiadał. Statyczne blogowe szablony trochę mnie znudziły - a przejście na całkiem nową stronę wiąże się zawsze z ogromem pracy, decyzji i inwestycji. Trochę to wszystko trwało. Ale jest!!

Nowy szablon bloga ma masę zalet i kilka wad, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jest kompromisem pomiędzy rozwiązaniem zaprojektowanym od początku do końca pod konkretną stronę, a gotowym rozwiązaniem, które można dostosować do własnych potrzeb. 

Blog miał być jasny, przejrzysty i zachęcający do tego, aby przy nim odpocząć i pozytywnie się zainspirować. 

Manufaktura pozostaje miejscem, w którym mają królować dobre emocje, dobre myśli, chociaż znajdziecie tu również tematy cięższe i trudniejsze, od których nie można uciekać. 

Niniejszym otwieram więc nową kartę na blogu! Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną i że będziecie wpadać z jeszcze większą regularnością. 

Niedociągnięcia wybaczcie, będę nad nimi pracować!

Piszcie jak się Wam podoba! Wasz feedback jest dla mnie bardzo ważny!




- Zapomniałaś o soli -  powiedziała trzymając w rękach kawałek ciasta, które z dumą wyjęłam z pieca chwilę wcześniej. Nutka satysfakcji spadła na blat, razem z okruszkiem. 
 -  O soli? - dopytałam 
- Tak, szczypta soli, ja zawsze wyczuję - mam taki smak, że wiem. - No ale dobre, dobre, tylko ta sól -  no już nie patrz tak - powiedziała. 


Jesteśmy różni, bardzo różni. Nieraz zgodni, kiedy indziej zajmujący zupełnie inne obozy. Nie różnice stanowią problem. Różnice są piękne. Co to byłby za świat, w którym mieszkaliby tylko słodcy, lub kwaśni, wielbiciele gruszek, bez wielbicieli jabłek, sami chudzi, prości i błękitnoocy. Byłoby nudno. 

Problem w tym, że są tacy, którym WSZYSTKO przeszkadza. Nawet symboliczna szczypta soli, w pół kilograma mąki. Czują różnicę. Życie mierzą różnicą. Na tym budują swoją odrębność, swoje poczucie wyższości. Wiedzą lepiej, co im przeszkadza i nie omieszkają o tym wspomnieć. Wcisnąć szpilki celnie, pod żebro. Że niby z miłości i troski. Nic takiego. Intencje mam dobre, no o co ci chodzi?

Błogosławione jest milczenie. Mówią nawet, że bywa złotem. Milczeć, też się trzeba nauczyć. Żeby nie dawać rad, gdy nikt nie prosi. Nie obsypywać piaskiem słów, co tylko szczypią w oczy. Żeby uśmiechać się gdy dają, kłaniać gdy nie trzeba brać, być, autentycznie być. Bez "wiem lepiej". 

Szczypta soli leży między nami na stole i choć się staram, zawsze robi różnicę. Nie, nie w cieście. W relacji.  



×